9 kwietnia 2011

Drożdżowe bułeczki z rodzynkami w rumie

Córka wczoraj zaszalała i upiekła przepyszne słodkie drożdżowe bułeczki z rodzynkami :)

Od 3 tygodni się zbierałem do wypieku ale ciągle było czasu brak, więc rodzynki pęczniały w słoiku oddając rumowi słodycz, aż do wczoraj. Zrobienie tych bułeczek nie jest pracochłonne ale proces trwa dość długo. Spowodowane jest to dwoma przerwami na rośnięcie ciasta. Pomimo użycia drożdży instant to nadal jest ciasto drożdżowe i aby było dobre musi spokojnie wyrosnąć.

Prosty przepis na to smaczne i łatwe w przygotowaniu słodkie bułeczki z rodzynkami zamieszczam poniżej. Z przepisu wyszło 12 dużych bułek. Bułeczki są dobre bez niczego albo jak na focie można jeść ze śmietaną i kakao, lub miodem, masłem, konfiturą itp.


bułeczki z rodzynkami

drożdżowe bułeczki z rodzynkami

Składniki na słodkie bułeczki

  • 1kg mąki (typ 550)
  • 20 dkg cukru
  • 4 jajka
  • 5 dkg margaryny
  • 1 i 3/4 szklanki mleka
  • 2 paczki suszonych drożdży (14 g)
  • płaska łyżeczka od herbaty soli
  • paczka rodzynek
  • rumu tyle aby zalać rodzynki

Przygotowania do pieczenia zacząć trzeba z wyprzedzeniem, może nie trzy tygodniowym jak w moim przypadku ale rodzynki niech się dobrze wymoczą w rumie. Można zalać rodzynki w jakimś słoiku trochę powyżej ich linii, ale jak ktoś lubi może moczyć wsypując je do butelki pełnej rumu i cieszyć się potem jego odmienionym smakiem.

Sugeruję aby to był jednak jakiś prawdziwy rum powiedzmy Morgan, Havana Club, Pampero, Bacardi, a nie golden rum ;)

Jak się już rodzynki się namoczą czyli spęcznieją, oddadzą sporo cukru i trochę koloru do rumu (jakiś tydzień) nadają się do ciasta. Wersja „dziecięca” bezalkoholowa bułeczek przewiduje moczenie rodzynek w ciepłym mleku.

Przygotowanie ciasta drożdżowego

Ciasto robi się dość szybko bo wysypujemy mąkę (najlepiej przez sitko żeby ją napowietrzyć) szatkujemy w niej margarynę na drobniutkie kawałeczki (im drobniej tym łatwiej potem wyrobić ciasto), posypujemy cukrem i drożdżami. Robimy z tego wszystkiego wulkan w którego krater wbijamy 2 całe jajka i 2 żółtka, wlewamy szklankę ciepłego mleka. Zgniatamy w bułę dolewając nieśpiesznie resztę mleka w miarę wyrabiania ciasta. Ciasto do czasu aż mąka wchłonie mleko maże się i klei niemiłosiernie. Na trochę przed końcem ugniatania (będzie bardziej kleiste niż maziste) posypujemy solą i dodajemy rodzynki do ciasta. Gnieciemy aż będzie odchodzić od rąk i stołu.

Po wyrobieniu ciasto wstawiamy do głębokiej miski którą nakrywamy ściereczką (tak aby nie dotykała ciasta) i zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Mniej więcej do czasu aż ciasto podwoi swoją objętość. Bułeczki ze zdjęcia rosły 1,5 godziny jako ciasto. Ja stawiam w kuchni na wiszących szafkach bo tam mam najcieplej jak wyłączą centralne.

Po pierwszym wyrośnięciu delikatnie formujemy bułeczki. Uformowane układamy na blasze pokrytej papierem do pieczenia dość daleko od siebie.  Córka zostawiła bułeczki na blachach jeszcze na godzinkę rośnięcia.

Aby powstała błyszcząca skórka warto bułeczki obmalować surowym białkiem. Rodzynki podczas formowania bułeczek chowamy w ciasto aby się nie popaliły w trakcie pieczenia.

Bułeczki wstawia się do wygrzanego piekarnika (180 stopni) Piecze się też w 180 stopniach, zaś czas pieczenia jest różny w zależności od rozmiaru bułeczek. Ostatnie piekły się 35 miut. Generalnie bułeczki upieczone mają złoty kolor są miękkie a wbity w nie drewniany patyczek po wciągnięciu nie klei się do palców.

Drugiego dnia (jak dotrwają) ich skórka staje się pyszna  słodko – lepiąca (jeśli leżą na talerzu w torebce foliowej) i wtedy moim zdaniem bardziej pasują do dżemów niż pierwszego dnia.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *